kabaret

Jerzy Kryszak

Aktor, satyryk i parodysta proponuje publiczności własny sposób na śmiech.
Naśladuje postaci z życia społeczno-politycznego; "bywa" Lechem Wałęsą, Andrzejem Lepperem, Adamem Michnikiem.
Nie opowiada dowcipów - właściwie ani jeden fragment jego programu nie jest możliwy do powtórzenia na spotkaniach towarzyskich w charakterze "kawału".
Jerzy Kryszak wczuwa się w mentalność postaci, których głosem mówi, wywołuje śmiech tym, że satyrycznie przerysowuje ich świadomość, sposób wypowiedzi i myślenia.

Znalezione w Internecie:

Rozmawiali Krzysztof Skórzyński i Klaudiusz Slezak, Radio TOK FM 29-11-2005, ostatnia aktualizacja 05-12-2005 07:30

Mówił w "Zbliżeniu" w Radiu TOK FM Jerzy Kryszak - współtwórca Polskiego ZOO, jeden z nasławniejszych polskich satyryków.

TOK FM: Niezmordowany weteran polskiej sceny satyrycznej.

Jerzy Kryszak: Zmordowany, zmordowany ! Wczoraj wróciłem po drugiej, to dzisiaj zmordowanym!

Przepraszam od razu taka prosta uwaga.

TOK FM: Twórca licznych programów rozrywkowych m.in. kultowego już POLSKIEGO ZOO.

TOK FM: Doskonały parodysta polityków, nie zmienił image'u od kilkunastu lat.

Jerzy Kryszak: Tu też nie wiem czy bym się zgodził.

TOK FM: Jak widać od razu wprowadza dobry humor - naszym i państwa gościem jest Jerzy Kryszak.

Jerzy Kryszak : No i oczywiście witam państwa... no, wesoło jest, wesoło, na prawdę ZBLIŻENIE. Ząb zadziałał, nastąpiło zbliżenie. Jedynka mi wyleciała pf pf...

TOK FM: Mamy pewien problem, bo jak siedział przed panem pan poseł Sośnierz, to mówiliśmy do niego panie pośle, wcześniej siedział poseł Kurski, mówiliśmy panie pośle, pan redaktor Urban...

Jerzy Kryszak : Myślałem, że panie Kurski...

TOK FM: A jak do Pana mówić?

Jerzy Kryszak: Proszę pana - Jerzy, mów mi Jerzy. Juruś to mi mówił malarz jak u mnie w domu malował "Juruś, Juruś, a gdzie jest drabinka".

TOK FM: Pytamy o to, bo sam Pan mówi, że nie jest Pan satyrykiem, woli Pan jajcarz, woli Pan aby tak o panu mówili.

Jerzy Kryszak : Nie, wiesz jak to jest, satyrykiem to w Polsce jest każdy satyrykiem, prawda, stąd się wzięło powiedzenie, że satyra jest w krótkich majteczkach, czyli dziecko pięcioletnie już jest satyrykiem i to każdy jest satyrykiem, kto powie dwa słowa na temat ostatniego wystąpienia Leppera w sejmie, to już jest satyryk. To nie jest aż tak fantastycznie w Polsce żebyśmy mieli czterdzieści milionów satyryków, no bo kto by się śmiał.

TOK FM: Na początku lat dziewięćdziesiątych ogromną furorę zrobiło Polskie Zoo, stało się kultowym programem w polskiej telewizji.

Jerzy Kryszak : No bo nie było takiego programu..

TOK FM: Ale dlaczego już go nie ma?

Jerzy Kryszak: To była świeżyzna, to jeszcze było przed wybuchem tylu programów które teraz atakują, bo pewnie byłby tam jednym tam z wielu. A wtedy to jeszcze jakoś zaistniało, bo były tylko cztery programy, nadawały te filmy amerykańskie, a jak wyskoczyły te pieski, małpki i żabki, to ludzie się zachwycili jakby formą samą myślę i tym, że można w ten sposób i, że można w telewizji publicznej, teraz już nie można...

TOK FM: Ale dzisiaj już nie ma takiej satyry politycznej w telewizji.

Jerzy Kryszak: No właśnie nie ma, są cały czas przymiarki jakieś, pracują nad jakimś niby shrekowowskim kształtem, ale to wszystko trwa już ze dwa lata, i nie wiem w końcu czy to ujrzy światło dzienne czy nie, ale podobno ma ujrzeć. Cieszą się filmy - te rysunkowe, czy te komputerowe takim wzięciem " My też to zrobimy", ja nie sądzę żeby to był dobry pomysł, ale niech próbują.

TOK FM: Dlaczego Polskie Zoo zostało zdjęte?

Jerzy Kryszak Ja już to wielokrotnie mówiłem, Matko jedyna moja, tak dokładnych namiarów nie mam, ale to mimo wszystko była robota chyba niejakiego Strąka - taki gość blisko Fasoli z PSL-u i spadł z teczki prawdopodobnie i jemu się nie podobało, że premierem jest cielak jakiś, i takie były niewybredne żart troszeczkę w ich stronę PSL-owską i to wszystko postanowili ukrócić. Nam napisano, że skończyła się formuła, taka formuła nigdy się nie kończy, to tak jakby się skończyła formuła sejmu, prawda? Skończyła się formuła sejmu i szukamy jakiegoś patentu na demokrację, bo to dupa. Bo tam Pani Beger wyrasta ponad sejm i trzeba to jakoś zdemokratyzować.

TOK FM: A jakby Pan miał tak dzisiaj wymyślić nową wersję Polskiego Zoo, to Ludwik Dorn jakim byłby zwierzątkiem?

Jerzy Kryszak: Ludwik - krwawy jest nazywany, nie wiem czy jest jakiś zwierzak co ma jakieś...jakies ślady krwi, taka jakaś żyrafa bezzębna troszeczkę.

TOK FM: A Marcinkiewicz np.?

Jerzy Kryszak: Nie wiem, które zwierzę nie używa całej jamy gębowej, tylko tak powiem - półgębkiem. W prawdzie żółwiem był Mazowiecki, ale Marcinkiewicz ma coś takiego żółwiowego w plecach, bo on się garbi, widocznie dużo musiał się uczyć w dzieciństwie i została mu taka sylwetka, plus głowa ma takie troszeczkę galapagos, tylko musiałby mówić półgębkiem oczywiście.

TOK FM: A jak Pan patrzy na scenę polityczną, to może któryś z polityków jasno kojarzy się z jakimś zwierzęciem?

Jerzy Kryszak: Na obecną scenę polityczną jakieś zwierzę...bydle jakieś, ale to tam sporo jest takich. Rogacizny.

TOK FM: Trzoda chlewna jednym słowem.

Jerzy Kryszak: No też by się znalazła.

TOK FM: IV RP to chyba łatwy kąsek dla jajcarza.

Jerzy Kryszak: IV RP? A jesteś przekonany, że jesteś w IV RP, gratulacje!

TOK FM: To takie zapowiedzi, to co się stało po wyborach.

Jerzy Kryszak: Że jesteśmy w IV RP. Ja myślę, że to jest momentami, jak tak rzadko przeglądam internet, bo nie lubię się posługiwać, bo boję się, że zaszczepię się czymś złym np. w związku z tym wolę się posługiwać własnym żartem, niż gdzieś tam skojarzyć trzy, rzadko wchodzę, ale zauważyłem, że wysyp taki się zrobił. Już nie mówię o kaczkach, o całym tym drobiu, o tych wszystkich kogutach, kurach. Te ptactwo podobne żarty, ale i również dwojaczki, trojaczki, czworaczki, to wszystko teraz cały czas, jakby się wysypał wór. Czyli albo jest tak strasznie, że się zrobiło śmiesznie, albo jest po prostu zwyczajnie śmiesznie i jest zbyt łatwo żeby to pokojarzyć. Te wszystkie skojarzenia, które kiedyś były na Kaczyńskich teraz wreszcie wyfrunęły, prawda?

TOK FM: No właśnie, a czy jest ktoś taki z kogo Pan się nie będzie nabijał, bo po prostu jest tak zjechany żart, wykorzystany...

Jerzy Kryszak Na pewno z drobiu nie korzystam, tylko tak czasami mówię, oczywiście w informacjach, to też dla was, będzie taka informacja, że prezydent Kaczyński wyleciał do Stanów...powiedzmy, że co? Wróci wiosną? Czy przyleci jesienią? Czy wyleciał na lato? Trzeba będzie uważać na to, że: przyleciał albo odleciał, jeżeli w grę będzie wchodził samolot. Natomiast nie używam już drobiu, bo wszyscy używają drobiu, dlatego spadam z drobiu.

TOK FM: Ale w Polskim Zoo Kaczyńscy byli chomikami!

Jerzy Kryszak: No tak, to były chomiki, bo to był ten disneyowski pierwowzór. Tam te dwie wiewiórki latały, one były wiewiórkami, chomikami, tak, to były chomiki. Ale teraz chomiki krótko żyją. Oj, żeby to nie był jakiś nomen omen...

TOK FM: Ale np.: zauważyłem, że nie korzysta Pan już z Andrzeja Leppera, Pan był słynnym Andrzejen Lepperem przecież.

Jerzy Kryszak: Bo ja wtedy nie wiedziałem jak Andrzej Lepper mówi. Ja mu mówiłem, że tak powiem, publicity, jak nikt nie wiedział jak on mówi, tylko wiedział jak wysypuje zboże, czy podpala oponę, czy tam, rzuca broną. To wtedy tak ja wtedy robiłem mu całą legendę rodową, nawet nie wiedziałem jak jego żona ma na imię, już tam waliłem: Teresa, na okrągło, coś, że tam leżała pod krzakiem z porzeczkami. Natomiast jak już zaczął mówić, to ja tak zebrałem taką sumę chłopstwa, idioctwa takiego lekko sepleniących idiotów. Wrzuciłem całą taką wypowiedź w jego usta. Dopiero jak zaczął zbyt często przemawiać musiałem się lekko wycofywać, bo nikt nie wiedział o czym ja mówię.

TOK FM: Czy są takie sytuacje, kiedy nie może Pan wytrzymać ze śmiechu? Mówię o tych Pana żartach politycznych...

Jerzy Kryszak: Ja bardzo lubię jak jest taka publiczność (co się zdarza chwała Bogu coraz częściej), że razem się tak fantastycznie bawimy i oni mi dmuchają w skrzydła i ja wtedy szybuję. Odchodzę od tekstu, który gdzieś tam mówiłem miesiąc temu czy wcześniej. I oni mi tak dmuchają i lecą nowe żarty i jak coś się strzeli ładnego, to ja naprawdę razem z ludzi już się parę razy popłakałem. Oni już się potem śmieją z tego, że ja się śmieję, że mnie bawi mój własny żart. Ale czasem idą takie perełki i o zgrozo! nie pamiętam co to było. Potem się pytam, a co ja powiedziałem? Nic. No i już poszło, wyleciało, nie ma. Było raz.

TOK FM: Czy jak Pan wraca do domu, to też Pan tak cały czas się śmieje, czy jest Pan spokojniejszy?

Jerzy Kryszak: Nie, nie.. troszeczkę analizuję. Słucham wiadomości. Słucham radia. Słucham wypowiedzi. W związku z tym łapię np. zdanie czy dwa i wiem że tu jest jakiś żart ukryty i ja go muszę sobie gdzieś wyprostować. I wtedy tak sobie kulam jadąc w lewo, w prawo, aż mi się to wykrystalizuje. Czasem mi się to nie sprawdza, no ale nie mam czegoś takiego że piszę tekst i próbuję go powiedzieć. Albo jest wymyślony w trakcie, albo w aucie - wchodzę i mówię. Jeżeli łapią to fajnie, jeżeli widzę, że nie zrozumieli - a żart tam był - to znaczy, że był zły szyk. Że nie ten rytm i trzeba zmienić zdanie.

TOK FM: Czy Pan prywatnie w ogóle się interesuje polityką? Czy to tylko zawód?

Jerzy Kryszak: Jedno i drugie. Jest to materiał, siłą rzeczy się interesuję, ponieważ jest to glina z której muszę coś ulepić. Dlatego lubię radia mówione - nie jestem w stanie jechać i słuchać jazgotu muzycznego ponieważ mnie to po prostu rozprasza. Wolę się z czymś kłócić, albo nie zgadzać, albo szukać żartu. Dlatego często w nocy z soboty na niedzielę słucham radia mówionego - jedynego w Polsce o tej porze..

TOK FM: Czujemy się zaszczyceni...

Jerzy Kryszak: Nie, nie o Was mówię (śmiech), bo Was w Polsce jednak trudno złapać wszędzie..

TOK FM: Mówi Pan o tym radiu, które słychać wszędzie...

Jerzy Kryszak: Tak, właśnie o nim (śmiech).

TOK FM: Mówił Pan w jednym z wywiadów, że są rzeczy, których w telewizji nie może Pan powiedzieć. Czego Pan nie może powiedzieć? Niech Pan powie, tutaj Pan może..

Jerzy Kryszak: Zawsze musi być coś takiego jak autocenzura. Ja to mogę sobie powiedzieć komuś w domu, ja to mogę powiedzieć głośno jadąc sobie w samochodzie. Natomiast żarzy się taka żaróweczka, że nie można przekroczyć pewnej granicy. Bo albo żart będzie niesmaczny, albo się komuś zrobi krzywdę siłą rzeczy. Niepotrzebnie zresztą. Nawet jeżeli jest to lekko człowiek taki z rogowacizny - to też żyjątko.

TOK FM: Czyli sam przed sobą Pan nie może powiedzieć wielu rzeczy...

Jerzy Kryszak: Sam przed sobą proszę Pana, to ja sobie powiem co chcę, tylko że nie ma powodu, bo są ludzie, którzy mogą tego czy innego człowieka. Otrzymałem niedawno list do radia, że ktoś stanął w obronie, że przesadzam jeżeli chodzi o Leppera, że przesadzam jeżeli chodzi o Beger. Akurat nie przesadziłem, natomiast ludzie się poczuli urażeni, bo oni jakoś tych ludzi w jakiś sposób szanują, hołubią, idą głosować całymi rodzinami. Dlatego staram się to robić mimo wszystko, delikatnie, natomiast siekierki się też czasem zdarzają - bo lubię czasem siekierkę też wrzucić w pieniek.. aż tak stal zajęczy.

TOK FM: Ja Pana pamiętam, z trzech postaci ze sceny politycznej: Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki i Andrzej Lepper. Jak Pan zaczynał, jak Pan wpadł na to, żeby stać się Lechem Wałęsą.

Jerzy Kryszak: Lecha po prostu słuchałem przez Waldka Ochnię - on "mówił kiedyś Lechem". Ale że nie było go parę razy w studio jak nagrywaliśmy Polskie ZOO, to ktoś go musiał zastąpić. No i mnie w udziale przypadł Michnik, Wałęsa i Mazowiecki. No i tak się porobiło. Tak jak Ochnia "mówi teraz fantastycznie Kaczyńskim", tylko lepiej Leszkiem niż Jarkiem.

TOK FM: To jest różnica?

Jerzy Kryszak: Tak! Słyszy się dokładnie Lecha, a Jarka mniej.

TOK FM: A potrafi Pan pokazać tę różnicę?

Jerzy Kryszak: Nie, ja nie. Waldek to robi fantastycznie. On ma wybitny słuch na głos. Robi tę pierwszą kreskę. Ja dopiero widzę jak ta kreska wygląda i mówię: "O jakie to proste było". Pamiętam jak robiłem Michnika. Wystarczyło "A" dodać z przodu i nic więcej. I już poleciały te rzeczy. A z Mazowieckim to było tak: Marcin Wolski pokazał mi kiedyś trzy pierwsze odcinki "Polskiego ZOO". To był zupełnie inny Mazowiecki. Mówiłem wtedy tak jak myślałem, że mówi żółw a nie jak mówił Mazowiecki. Dopiero przy którymś odcinku usłyszałem naprawdę jak on mówi.

TOK FM: A jak podrabialiście polityków to oni o tym wiedzieli?

Jerzy Kryszak: Oczywiście. Byli przecież na setnym odcinku "Polskiego ZOO" i Mazowiecki musiał sam siebie wysłuchać. Chcieliśmy żeby podłożył żółwia, ale niechętnie. Może się bał, że nie zdąży.

TOK FM: Czy dzięki temu naśladowaniu ci politycy stali się Panu trochę bliżsi?

Jerzy Kryszak: Pewnie tak. Ja tego typu "zbliżenia" to robię z sympatii. Mazowieckiego bardzo szanuję jako polityka i lubię jako człowieka. Tak samo jest z Lechem Wałęsą. Nie mógł bym mówić na serio "kimś" do kogo nie czuję sympatii i robić tego tylko po to, by wrzucić go w "bagienko satyry". "Lechem mówię" też po to, by móc powiedzieć więcej niż Jerzy Kryszak. Inaczej parę żartów mogłoby być niesmacznych. Jeżeli ja bym powiedział jako Kryszak, że Kaczyńscy to "mali gracze", to ktoś by powiedział, że próbuję ich tępić w sposób niewybredny. Ale jeżeli posługuję się Lechem, to to jest muzyka lekka łatwa i przyjemna. Mogę "nim" powiedzieć w zasadzie wszystko.

TOK FM: A zaryzykowałby naśladowanie Pan Leppera w tej chwili?

Jerzy Kryszak: Lepperra? Nie. Bo on teraz mnie mdli. On teraz nie krzyczy, próbuje być trochę takim mentorem. Ma taką dziwną modulację głosu, która mnie po prostu nudzi - jest nudny w mówieniu. Nudny. Lechu ma tysiące barw i odcieni. I to jest dla mnie frajda pławić się w tym i jeszcze mu wymyślać dodatkowe odcienie. Zresztą grałem niedawno w Gdańsku i Jarek Wałęsa powiedział mi: "Uwielbiam jak Pan robi Ojca" (śmiech).

TOK FM: Ale Tusk czy Rokita to też są postacie ze świecznika z charakterystycznymi głosami...

Jerzy Kryszak: Tuska robił rewelacyjnie Pręgowski. Do tego trzeba mieć odpowiednie gardło. Gardło ludzkie to nie orkiestra symfoniczna. Są wybitni specjaliści i Pręgowski był idealny, bo miał to idealne "R" Tuskowe. Ono jest takie dziwne to "R" - środkowo językowe, trudne do złapania. Pręgowski to złapał, troszeczkę wyższy głos i już jest Tusk. Nie każde skrzypce zastąpią kontrabas. Nie ma na to ludzkiej siły.

TOK FM: Ogląda Pan czasem "Szymon Majewski Show" na TVN-ie?

Jerzy Kryszak: Rzadko oglądam.

TOK FM: Ale to chyba jedyny kabaret polityczny, który się w telewizji ostał?

Jerzy Kryszak: To nie jest ani kabaret polityczny ani satyra polityczna. To jest tylko korzystanie z karykatur polityków, ale tam nie ma żadnej treści. To jest posługiwanie się opakowaniem, a nie samym cukierkiem. Są tam żarty, nie chcę powiedzieć płaskie, ale takie zewnętrzne. Nic więcej. Tam się nie dotyka problemów, a ja w swoich programach staram się to mimo wszystko robić. U Szymona, nie wiem czy on to pisze sam, czy ktoś mu to pisze, jest to tylko takie naskórkowe.

TOK FM: Jakich problemów politycznych dotyka Pan w swoim programie?

Jerzy Kryszak: Wszelkich. Już nie mówię o "becikowym" - bo to oczywiście jest żart. Wszelkie problemy: od problemów budżetowych po problemy ewentualnej koalicji czy perspektywy obecnego rządu - o tym wszystkim mówię przez półtorej godziny w swoim programie.

TOK FM: Serdecznie dziękujemy za te kilkadziesiąt zabawnych minut.

Jerzy Kryszak: Szkoda, że nie zabawniejszych...

Jerzy Kryszak

Wymagania techniczne
mikrofon (naładowany) bezprzewodowy na statywie (w zapasie drugi)
2 odsłuchy
2 linie pod instrument klawiszowy
nagłośnienie  odpowiednie do wielkości sali
oświetlenie estradowe



Organizacja imprez - Jerzy Kryszak

[na górę]

Agencja Artystyczna Eskander

e-KABARET
ul. Malczewskiego 3/1
45-030 Opole



telefon : 77 442 0220
tel.kom.: 695 225 020
e-mail : biuro@e-kabaret.pl


Współpracujemy również z kabaretami oraz solistami:
Kabaret Ani Mru-Mru, Grzegorz Halama, Tomasz Jachimek, Jacek Ziobro, Krzysztof Piasecki, Janusz Rewiński, Jerzy Kryszak, Mumio, Kabaret Neo-Nówka, Kabaret Pod Wyrwigroszem, Opania i Zborowski, Kabaret Moralnego Niepokoju, Maciej Stuhr, Kabaret Skeczów Męczących, Kabaret Młodych Panów, Kabaret Paranienormalni, Formacja Chatelet, Kabaret Nowaki